Biała Dama

Oficjalne stanowisko władz brzmi - nie straszy. Ale niesamowite opowieści o tym, co się nocą dzieje w zamku, pochodzą z wiarygodnych źródeł. Otóż w latach 70-tych, kiedy w zamku mieściła się Pracownia Konserwacji Zabytków, w pustych salach II piętra lubiły się nocą zapalać ogromne bezcieniowe lampy, przy których pracowali konserwatorzy – i to przy rutynowo wyłączanym głównym dopływie prądu. Kiedy plastycy z kieleckich Pracowni Konserwacji Zabytków odnawiali freski w salach I piętra, z noclegu w jednej z zamkowych sal skorzystali tylko raz. Potem woleli dojeżdżać codziennie z Kielc. Co ich spotkało w nocy – nie wiadomo; nie chcieli o tym mówić. Dozorcy zamkowi mówili jednak o białej postaci kobiety w szalu na głowie, która błąka się po salach, przesiaduje na parapetach okiennych nawet w biały dzień. Mówiono też o dużym czarnym psie, który miał się pojawiać na dziedzińcu pomimo zamkniętej bramy.

Kapliczka

Podobnie jak w całej Polsce, nieodłącznym elementem krajobrazu nie tylko miasta, lecz całej Ziemi Szydłowieckiej są przydrożne krzyże, figurki i kapliczki. Doczekały się szczegółowych opracowań, systematyzujących je według budowy czy motywów powstania. Krzyże i kapliczki fundowano i stawiano z różnych powodów. Z obawy przed zagrożeniem, jak epidemia czy wojna, z wdzięczności za zachowane życie i zdrowie, jako symbol błagania o łaski lub na pamiatkę ważnych wydarzeń, które odcisnęły piętno na lokalnej społeczności. Mają zróżnicowaną formę – od najprostszych miniaturowych ołtarzyków, będących pudełkami z wklejonym świętym obrazkiem i miejscem na zapalenie świeczki czy znicza, poprzez monumentalne figury na postumentach, aż po kapliczki domkowe, z wnętrzem, w którym można się schronić. Stoją przy drogach, ulicach, w sąsiedztwie domostw, na polach, w zagajnikach i lasach.

Zamek Szydłowieckich powstawał powoli, a jego ostateczna postać stanowi wykwintną, renesansową siedzibę magnacką. Zamieszkujący go Szydłowieccy i Radziwiłłowie dbali nie tylko o jego otoczenie i dekoracyjny wystrój wnętrz, ale i o wysoki standard na co dzień. Chociaż zamkowe sale wyposażone były w kominki, dodatkowym sposobem ogrzewania pomieszczeń było gorące powietrze, rozprowadzane po budynku specjalnymi kanałami ze znajdującej się na parterze kuchni zamkowej. Kanały, przez które gorące powietrze docierało na górne piętra -  tak obszerne, że można się w nich poruszać  na czworakach -  znajdują się do dziś pomiędzy I a II piętrem wschodniego,  stanowiąc cenny zabytek ówczesnej myśli inżynierskiej.

O kościołach mówi się, że są "zorientowane" lub "orientowane", jeśli ich prezbiterium z ołtarzem głównym jest zwrócone ku wschodowi (łac. Oriens – wschód) – w stronę, skąd ma nadejść Jezus Chrystus podczas swojego drugiego przyjścia ("Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego" Mt 24,27).
Jeżeli prezbiterium kościoła zwrócone jest w inną stronę, mamy do czynienia z kościołem nieorientowanym. Niepoprawny jest zwrot – kościół zorientowany na wschód, bo jeśli jest zorientowany, to wyłącznie na wschód. Spotyka się za to określenie „odwrotna orientacja kościoła” o kościołach, których  prezbiterium skierowanie jest na zachód.
Orientowanie kościołów katolickich pojawiło się już w X wieku Chociaż od Soboru Trydenckiego nie było już obowiązujące, stosowano je powszechnie nadal,  traktując jako katolicką tradycję.  Obecnie, w nowych budynkach sakralnych jest dość rzadkie.

Szydłowiec zbudowano na złożach piaskowca, dlatego nazywany jest często "miastem na kamieniu". Taką nazwę nosi także ścieżka turystyczno-dydaktyczna, wiodąca piaskowcowym szlakiem przez miasto i okolice. O tym, że miasto rzeczywiście zbudowane jest na kamieniu, można się przekonać odwiedzając restaurację "Piwnica Szydłowiecka".  W sali z kominkiem widać, że jedna z jej ścian to lita skała piaskowca "in situ".  Tak więc piwnice szydłowieckiego ratusza sa pomieszczeniami wykutymi w litej skale.

Nie tylko z wieży Mariackiej ale i z wieży szydłowieckiego ratusza można usłyszeć hejnał miejski. Jego kanwą jest stara przyśpiewka ludowa  „Hej, Szydłowiec na górze a Stara Wieś na dole“.  Hejnał powstał w 2002 roku, kompozytorem jest Marian Nowak, najstarszy muzyk szydłowieckiej Miejskiej Orkiestry Dętej, nauczyciel i wychowawca  pokoleń młodzieży, garnącej się w jej szeregi.

Po raz pierwszy zagrali hejnał z ratuszowej wieży 2 maja 2003 roku Władysław Herka i Władysław Ząbkiewicz. Od tej pory  hejnał towarzyszy mieszkańcom w chwilach szczególnie podniosłych, najczęściej na uroczystościach miejskich. Grają go trębacze z szydłowieckiej Miejskiej Orkiestry Dętej. Orkiestra, pod batutaą niestrudzonego, długoletniego kapelmistrza Henryka Kapturskiego, liczy sobie już 105 lat!

Obraz Władysława Maleckiego

W szydłowieckim ratuszu, w jednej z sal II piętra zmarł w 1900 roku Władysław Aleksander Malecki, jeden z wybitniejszych polskich malarzy realistów. Malecki studiował malarstwo w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych pod kierunkiem Chrystiana Breslauera.

Był wybitnym pejzażystą. Podróżował po Bawarii i Tyrolu, utrwalając tamtejsze widoki w rysunku, akwareli i oleju.  W 1868 został członkiem zwyczajnym monachijskiego Kunstvereinu, a rok później zadebiutował na I Międzynarodowej Wystawie Sztuki w tamtejszym Glaspalast.

Figura Chrystysa na osiołku

Palmowy Jezusek, albo Palmowy Osiołek to drewniana figura Chrystusa na osiołku, wożona na wózku lub wyposażona w kółka  podczas uroczystej procesji w Niedzielę Palmową. Zwyczaj ciągnięcia na procesji figury Jezusa na osiołku znany jest od X wieku, a najstarsze zachowane figury pochodzą z ok.1200 roku. Odtwarzano w ten sposób triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy, gdy witany był  rzucanymi pod nogi płaszczami, gałązkami palmy i okrzykami "Hosanna!".

Tradycję podtrzymywano do końca XVIII w. po czym została zakazana przez władze kościelne, gdyż straciła charakter sakralny, stając się bardziej  zwyczajem ludowym, połączonym z  wesołą zabawą. Prowadzanie osiołka było w XVII i XVIII wieku  bardzo popularne w Krakowie. Figurę ciągnęli rajcy miejscy i najznamienitsi mieszkańcy miasta, a  tłum rzucał kwiaty i zielone wierzbowe gałązki pod koła wózka wołając „Hosanna Synowi Dawidowemu, błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie dla ludzkiego zbawienia”.

Marmurowa postać śpiącej kobiety

Mikołaj Radziwiłł, hrabia na Szydłowcu, książę na Kłocku i Ołyce, pułkownik armii Wielkiego Księstwa Litewskiego, kawaler orderów Świętego Huberta, Świętego Stanisława i Orła Białego, zapałał gorącym i wzajemnym uczuciem do pięknej Marii Gawdzickiej, córki kuchmistrza i siostry skromnego szydłowieckiego proboszcza,  Józefa Gawdzickiego. Przeciw ich małżeństwu  protestowała cała rodzina, na czele z matką księcia – księżną Anną Luizą z Mycielskich.

Po wielu staraniach i perypetiach książę dopiął swego i poślubił siostrę proboszcza. Choć nie mieli dzieci, byli dobranym i szczęśliwym małżeństwem. Maria prowadziła w Szydłowcu szeroką działalność charytatywną,  przez co była szanowana i kochana przez mieszkańców.